Szukaj

Wpisy z tagiem
strój do biegania

Stanik sportowy: jak wybrać idealny?

Z fiszbinami czy bez? Z twardą miseczką a może jednolity top? Dziś wybór staników sportowych jest ogromny i podobnie jak w przypadku butów biegowych – nie ma jednego modelu, który będzie idealny dla wszystkich kobiet. Sama trenuję regularnie już dziesiąty rok i testowałam na sobie wiele rozwiązań. Mam nadzieję, że ten tekst pomoże Ci wybrać biustonosz idealny dla twoich piersi i twoich potrzeb. CZYTAJ WIĘCEJ

Bieganie zimą: co na siebie założyć?

Co na siebie założyć, by się nie przegrzać, ale też nie zmarznąć? Jakie buty wybrać, gdy temperatura spadnie poniżej zera? O tym, w czym biegać zimą, pisałam już nie jeden raz, jednak ze względu na to, że wraz z powrotem zimy, Wy wracacie do mnie ze swoimi pytaniami, przygotowałam garść porad w pigułce! CZYTAJ WIĘCEJ

Jak zacząć biegać i robić to sensownie?

„Chcę biegać, ale nie wiem od czego zacząć. Mam wskoczyć w strój sportowy i co robić? Właśnie, strój sportowy: co mi jest potrzebne na pierwsze treningi? Jak wybrać buty do biegania? Jak często mam trenować? Jak trenować, by widzieć postępy?” – codziennie dostaję od was mnóstwo pytań. Oczywiście regularnie przygotowuję teksty na poszczególne tematy, ale postanowiłam zebrać kilka faktów, które mogą się przydać na dobry początek. Gotowi? Czas na porządną pigułkę! CZYTAJ WIĘCEJ

W czym biegać zimą?

Co założyć, żeby się nie przegrzać, nie spocić, ale jednocześnie, nie zmarznąć? W czym trenować, by było lekko, przyjemnie, a jednocześnie bezpiecznie? Bieganie zimą jest nieco bardziej złożone niż wiosną czy latem, ale dużo mniej skomplikowane, niż to się może wydawać. Testowaliśmy różne opcje w najbardziej ekstremalnych warunkach: na Grenlandii. CZYTAJ WIĘCEJ

Polska jest fajna!

Miłość do tego kraju jest trudna. Kiedy tu jestem, zaciskam mocno zęby, zamykam oczy i liczę w myślach do dziesięciu, żeby się uspokoić. Każdego dnia coś mnie dziwi. Na większość z moich pytań nie znalazłam odpowiedzi i obawiam się, że już nigdy nie znajdę. No bo jak wytłumaczyć to, że kogoś może cieszyć nieszczęście drugiej osoby? Albo jak zrozumieć fakt, że życzymy komuś źle, szukamy dziury w całym i uważamy, że każdy sukces podszyty jest oszustwem, cwaniactwem, kłamstwem? Wszystko krytykujemy, zawsze mamy rację i jesteśmy specjalistami w każdym temacie. Czasem tak bardzo mam tego dość, że kiedy pakuję walizki, by wyruszyć w kolejną podróż, obiecuję sobie, że będę wyjeżdżać jeszcze więcej i na jeszcze dłużej. Ale potem, kiedy mnie nie ma, tęsknię. Tęsknię za moją ukochaną Warszawą, do której tempa, zgiełku i smrodu przywykłam od kołyski. Tęsknię za ludźmi, którzy czasem sprawiają mi przykrość swoimi „mądrościami”, ale w tych trudnych momentach zawsze są i znają mnie lepiej niż ja sama znam siebie. Tęsknię za absurdalnymi rozwiązaniami, durnymi problemami, które niepotrzebnie zatruwają życie, bo to wszystko jest takie… prawdziwe, takie nasze.

Londyn

Jak wiecie, dużo podróżuję i rzadko bywam w domu, ale tak, żeby dłużej nie wracać, zrobiłam tylko raz. Wyjechałam kiedyś na dwa lata do Londynu i dopiero wtedy zrozumiałam, jak bardzo kocham tę moją Warszawę, którą na co dzień przeklinam. Przyleciałam kiedyś na kilka dni. Wiadomo: wtedy jest bardzo intensywnie i trudno mówić o jakiejkolwiek normalności. Pamiętam tylko jeden moment. Tuż przed odlotem stanęłam sobie na Rondzie ONZ, które mijałam w drodze do domu przez całe życie: jeszcze w przedszkolu, gdy jeździłam do babciu, potem gdy chodziłam do szkoły, zaciągnęłam się tym warszawskim powietrzem i czułam jak po policzkach płyną mi łzy. Wtedy wiedziałam jedno: muszę tu wrócić. „Upadłaś na głowę? Po co?” – pytał mnie każdy, kiedy któregoś dnia po prostu stwierdziłam: „Chcę wrócić”. „Nie uda Ci się żyć tak dobrze, jak tutaj. Nie znajdziesz dobrej pracy. Nie będziesz szczęśliwa” – okazało się, że nie tylko w Polsce mamy doradców i znawców w każdej dziedzinie. Ze mną jest tak: trudno mi podjąć ważną decyzję, długo się waham, analizuję wszystkie za i przeciw, dlatego procesy decyzyjne czasem u mnie trwają, ale kiedy już wiem, co robić, od razu działam.

wieczor

Wróciłam. Nikt ani nic już nie mogło na mnie wpłynąć. Było ciężko, ale tylko przez kilka tygodni. Najbardziej doskwierało mi to, z czym nie zgadzałam się jeszcze zanim wyjechałam: te złe emocje, ta nienawiść, brak chęci do działania, odwagi do zmian. Pracę znalazłam – dokładnie taką, jak chciałam, zakochałam się w bieganiu, poznałam mnóstwo pozytywnych ludzi. Okazało się, że są inni, bo jeśli masz pasję, to nie masz czasu ani chęci na zazdrość, agresję i nienawiść. Minęły trzy lata, a ja z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że nigdy nie byłam taka szczęśliwa, jak teraz. Dlaczego? Z wielu powodów: dojrzałam, nauczyłam się słuchać siebie samej, znalazłam pasję w życiu, a to dało mi spokój, radość, zmieniło całe moje życie. Ale najważniejsze jest co innego. „Wiesz, kiedy ktoś chce wracać do Polski, opowiadam o Tobie i mówię: jeśli wiesz, czego chcesz i wiesz, że to jest to, wracaj. Kiedyś odradzałam, ale Ty sprawiłaś, że nawet ja wierzę, że to nie jest złe miejsce” – powiedziała mi niedawno koleżanka, która wyjechała kilkanaście lat temu i miała gęsią skórkę na myśl o powrocie do naszego kraju. A on wcale nie jest taki zły!

11401270_930821990273171_116161081489862294_n

Oprócz tego, że w jednym miejscu mamy wszystko: i góry, i morze, i jeziora to jeszcze mamy fajnych i kreatywnych ludzi, którym się chce. Jest coraz więcej polskich marek związanych ze zdrową żywnością i dobrze, bo produkty mamy świetne! Gdzie zjemy tak dobre jabłka, maliny czy chleb? Gdy jestem przez dłuższy czas w podróży, tęsknię za naszymi owocami, warzywami, czasem nawet za mięsem, które jem bardzo rzadko, ale taki tatarek to może nawet się śnić po nocach;). Mamy bardzo dobre kosmetyki, organizujemy coraz więcej fajnych imprez biegowych i w ogóle sportowych, robimy fajne ubrania na trening.

Jest słynna już koszulka:

IMG_2001

Tak, gdyby miała być robiona dla mnie na zamówienie, zamiast „ciastek” poprosiłabym o „wino” albo „masło z nerkowców”. Otóż mamy w Polsce całkiem zacną markę, która produkuje odzież sportową: Nessi. Pośmigałam ostatnio w górach w kolorowych legginsach, z których już są znani;) (tutaj znajdziesz przegląd moich rożnych kolorowych legginsów) i w „ciasteczkowym” topie. Materiały są w porządku, fason fajny, dobrze przylega do ciała, więc treningi nie kończą się bolesnymi otarciami, a do tego te kolory!

IMG_1750

Jak wiecie, ja uwielbiam ubrania w żywych barwach, szczególnie te do biegania, bo wychodzę z założenia, że wszystkie krzykliwe zestawienia, które balibyśmy się założyć na co dzień, można przyodziać na treningu. Będziemy też bardziej widoczni! A to ważne zarówno jeśli chodzi o kwestię bezpieczeństwa jak i łatwość wychwycenia nas przez bliskich w tłumie, gdy np. startujemy w zawodach:)

thumb_IMG_1982_1024
Top czy bokserka w taką pogodę, jaką mamy ostatnio, spisuje się idealnie. Ten wariant kolorystyczny jest z limitowanej edycji.

W zeszłym roku „wybiegałam” kilka par kolorowych legginsów, mam nawet jedną ulubioną, która sprawia, że w górach czuję się jak Indiana Jones w damskim wydaniu i jak widać faktycznie wtapiają się w otoczenie 😉

zdj?cie-6

A w tym roku przetestowałam nowy wymysł: legginsy z wbudowanym pasem z trzema kieszonkami, gdzie można schować klucze, chusteczki, batona czy żel na trasę. Są wygodne, długi wariant za ciepły na teraz, ale jesienią na pewno chętnie do niego wrócę, tyle tylko, że te kieszonki to raczej wykorzystałabym właśnie na żel, przekąskę na zawody czy chusteczki, bo mój telefon jest np. nieco za duży, a o klucze jakoś bym się bała :).
legginsy.

To co, ruszamy w Polskę? Tutaj jest naprawdę fajnie 🙂

Jak biegać zimą: kilka porad Panny Anny

I nastały chłodniejsze dni. Nie wiem jak u Was, ale ja przed chwilą wyjrzałam za okno i zobaczyłam śnieg. Czy to oznacza koniec biegania? Nic podobnego! Zimą może być lepiej. Grunt to odpowiednio się przygotować.

zima adi sesja

„My się zimy nie boimy” – powiedziałabym dziś, ale sama doskonale pamiętam, że trzy lata temu, gdy już trochę sobie truchtałam, zimą przeniosłam się na siłownię, na pływalnię, bo uznałam, że przecież w mrozy biegać nie będę. Na szczęście im dłużej człowiek w tym siedzi, tym więcej wie, rozumie i sprawdził na sobie. W zeszłym roku przygotowałam obszerny tekst na temat tego, jak się ubrać, gdy chcemy biegać zimą. Dzisiaj podeszłabym do sprawy zupełnie inaczej, dlatego postanowiłam w punktach podzielić się najważniejszymi przemyśleniami. Do biegu, gotowi, start!

1. Ciężka praca popłaca

Jeśli na przyszły sezon masz ambitne plany, trzeba zacząć od dobrze przepracowanej zimy. Jak to zrobić? Przede wszystkim odpocząć po ciężkim sezonie, dać sobie czas na regenerację, zebrać siły. Gdy już uda nam się to zrobić, czas zacząć działać, ale wszystko z głową.

– Zima to nie jest czas na treningi szybkościowe. Często najzwyczajniej w świecie nie ma do tego warunków, bo jest ślisko, często leży śnieg, ze względu na niską temperaturę nasze mięśnie i ścięgna nie są wystarczająco rozgrzane i łatwiej o kontuzję – wyjaśnia trener Artur Jabłoński. – To idealny czas na to, by popracować nad wydolnością i siłą biegową, na co zwykle brakuje nam czasu w sezonie – dodaje.

zima z grotem

Dlatego postaw na przyjemne sprawy: spokojne, dłuższe wybiegania ze znajomymi w ośnieżonym lesie, czy wieczorem w pięknie oświetlonym mieście. Do tego wzmacnianie na siłowni, schodach lub treningi w trudnym terenie. Już nie mogę się doczekać, by noga przestała mi dokuczać!

2. Odpowiednio się ubierz

Zimą nie ma nic gorszego niż nieodpowiedni strój. Faktycznie, na samym początku przygody z bieganiem ciężko jest wyczuć, co najlepiej na siebie założyć. Mamy tendencje do tego, że ubieramy się za grubo. Mamy wrażenie, że zmarzniemy, boimy się przeziębienia, które wykluczy nas z treningów i zakładamy na siebie zbyt wiele warstw. Trzeba zawsze pamiętać o jednym: bez względu na to, w jakim tempie pokonujesz kolejne kilometry, bieganie to nie spacer. Ubieramy się lżej niż w przypadku spotkania towarzyskiego ;). Dobrze jest jednak mieć na uwadze to, że będziemy potrzebowali czasu na rozgrzanie. Dlatego najlepszym wyjściem jest wybranie opcji: „na cebulkę”. Dobrze jest np. narzucić na wierzchnią warstwę lekką kurtkę, którą później możemy zdjąć.

zima grupowe

Kilka elementów stroju, o których moim zdaniem trzeba pamiętać zimą:

– Czapka, rękawiczki, buff na szyję – dzięki temu chronimy zatoki, nie przeziębimy się tak łatwo. Bez tych „gadżetów” nie ruszam się z domu.

– Skarpetki za kostkę! – ścięgno Achillesa to najsilniejsze i największe ścięgno w naszym ciele, dlatego należy o nie dbać. Jeśli odpowiednio go nie „dogrzejemy”, możemy się nabawić poważnej kontuzji.

zima chomiczówka

– Buty do biegania – wiadomo, kluczowa sprawa. Każdy z nas biega po innej nawierzchni, dlatego nie ma jednego uniwersalnego buta, ale trzeba zwrócić uwagę na to, by zbyt łatwo nie przemakał, nie był tak przewiewny, jak niektóre lekkie modele, a jeśli zamierzasz hasać w trudnym, oblodzonym terenie, to warto pomyśleć o specjalnych nakładkach lub samodzielnie przygotować sobie takie rozwiązanie, jak ja dwa lata temu:

Buty do biegania - kolceStrój do biegania: tak jak wspominałam: najlepiej wybrać wariant na cebulkę. Nie wiem jak Wy, ale ja np. nie lubię ciepłych i dość ciężkich jednak kurtek, wolę leciutkie wiatrówki, dlatego preferuję rozwiązanie, gdzie zakładam na siebie kilka warstw takich jak: cienka koszulka, na to long sleeve i kurtka. W zależności od tego, czy pada śnieg i jak niska jest temperatura na zewnątrz, stawiam wtedy na model kurtki, która chroni przed wiatrem lub w chłodniejsze dni z opadami, taki, który oddycha dużo mniej, ale nie przemaka i zatrzymuje ciepło.

zima dynafit

Zimą biegam w grubszych leginsach niż wiosną czy wczesną jesienią, a w mroźne dni zakładam dwie pary spodni i Wam radzę to samo, bo naprawdę może tyłek zmarznąć, gdy temperatura spada poniżej 15 stopni.

zima krzak

3. Dodatkowe zabezpieczenie

I na koniec kilka słów na temat tego, o czym jeszcze warto pamiętać, gdy biegamy zimą.

Przede wszystkim trzeba chronić skórę. Oczywiście należy o tym pamiętać przez okrągły rok, ale umówmy się: zimą to już absolutnie! Jest mnóstwo kremów, które zabezpieczą naszą twarz przed wiatrem i mrozem, smarujemy się przed wyjściem! Ja osobiście wybieram te, które są dla dzieci.

I jeszcze jedno: zimą często mamy piękne słońce. I cudownie, bo takie dni kocham najbardziej. Jednak promienie odbijające się od śniegu to nic dobrego, dlatego oprócz zabezpieczania twarzy kremem z filtrem, warto pamiętać o okularach przeciwsłonecznych z dobrymi szkłami, bynajmniej nie dla lansu!

No, to idziemy na trening!

zima okulary